Czy Sky Camp zagraża bezpieczeństwu uczestników protestów? Prowokacje, zrywanie ogłoszeń, potrącenie demonstranta

Hałas silników, spadochroniarze lądujący poza wyznaczoną strefą, zakłócony spokój mieszkańców i znikające siedliska rzadkich gatunków ptaków – tak wygląda codzienność okolic Puszczy Zielonki odkąd w Bednarach działa strefa spadochronowa Sky Camp. Coraz więcej osób domaga się prawa do ciszy, biorąc udział w pokojowych manifestacjach. Jednak demonstranci zaczynają obawiać się o własne bezpieczeństwo. Ostatnie wydarzenia pokazują bowiem, że spór z firmą, zamiast zmierzać ku rozwiązaniu, staje się coraz bardziej napięty.

Mieszkańcy Bednar i okolic od lat próbują rozmawiać z właścicielami Sky Camp o hałasie i zagrożeniach, jakie niesie ich działalność. Bezskutecznie. Zamiast dialogu – prowokacje, zrywanie ogłoszeń i zastraszanie podczas legalnych demonstracji. Czy Sky Camp, broniąc swojego biznesu, posunął się za daleko?

Konflikt, który trwa latami

Spór między mieszkańcami okolic Puszczy Zielonki a firmą Sky Camp – operatorem strefy spadochronowej w Bednarach – trwa od 2022 roku. To właśnie wtedy podjęto pierwsze próby rozmów z właścicielami firmy w sprawie uciążliwego hałasu i naruszeń bezpieczeństwa. Mimo wielokrotnych inicjatyw, zarówno ze strony pojedynczych osób, jak i lokalnych organizacji społecznych, Sky Camp konsekwentnie milczał.

Dziś protest nie jest głosem „garstki niezadowolonych osób”, jak zwykle określa ich Sky Camp. To wspólnota mieszkańców i sympatyków Puszczy Zielonki, zrzeszona w czterech organizacjach społecznych, domagająca się prawa do ciszy i bezpiecznego życia w swojej okolicy. Pod ich petycją podpisało się ponad 400 osób w formie papierowej oraz 772 w wersji online. To liczby, których trudno nie zauważyć.

Pierwsza demonstracja – nawet deszcz nie ostudził determinacji

Pierwszy protest odbył się w niesprzyjających warunkach pogodowych 3 sierpnia 2025 roku. Jednak frekwencja (ok. 150 osób) pokazała skalę sprzeciwu. W odczytanym wtedy przemówieniu padły mocne słowa: 

„Naszą okolicę od dłuższego już czasu toczy choroba, niemalże jak rak, odbiera chęć do życia. Choroba ma swoją nazwę – to Sky Camp.”

W wystąpieniach mieszkańców pojawiały się trzy główne oskarżenia wobec działalności firmy:

  • Hałas. Wyjątkowo dotkliwy i obezwładniający, który niszczy spokój codziennego życia, odbija się na zdrowiu psychicznym mieszkańców i zakłóca ciszę Puszczy Zielonki.

„Ten hałas to codzienna tortura. Człowiek nie ma gdzie uciec. Nie da się normalnie odpocząć, nie da się pracować” – uczestniczka protestu.

  • Brak bezpieczeństwa. Przypadki lądowania spadochroniarzy na prywatnych posesjach i poszukiwania skoczków w lasach pokazują, że Sky Camp nie panuje w pełni nad swoją działalnością.

„Spadochroniarze lądujący na naszych posesjach? To już przesada. Boję się o bezpieczeństwo moich córek, które nie mogą swobodnie bawić się w ogrodzie” – ojciec dwójki dzieci.

  • Szkody przyrodnicze. Niszczenie siedlisk zwierząt, a szczególnie symboliczny przykład: zniknięcie bociana czarnego, jednego z najrzadszych ptaków Europy, którego siedlisko od lat przecinały trasy samolotu Sky Camp.

„Widziałam, jak przez lata samolot latał nad siedliskiem bociana czarnego. Teraz ptaków już nie ma. To dramat przyrody” – edukatorka przyrodnicza.

Relacja z wydarzenia ukazała się w „Głosie Wielkopolski”. Artykuł przeczytasz tutaj: Protest ws. skoków spadochronowych pod Poznaniem. „Cisza to nasze prawo, nie luksus”

Dla protestujących jest jasne, że o ich sprawie trzeba mówić głośno – tak, aby nikt nie miał wątpliwości, jak poważny jest problem i jak wielkie emocje wywołuje działalność Sky Camp.

„Nie prosimy o luksus. Walczymy o ciszę i bezpieczeństwo – coś, co powinno być naszym podstawowym prawem” – podkreśla organizator demonstracji.

„Chcemy spokoju” – kolejny protest w Bednarach

Drugi protest odbył się 10 sierpnia i od początku miał charakter pokojowy. Mieszkańcy pojawili się z transparentami, odczytano przygotowane wcześniej przemówienia, a atmosfera była bardzo spokojna.

Jeden z organizatorów protestu podkreślał, że celem demonstracji nie jest likwidacja Sky Camp ani lotniska w Bednarach: 

„Na pewno nie walczymy z tym, żeby Sky Camp przestał istnieć i na pewno nie przeszkadza nam lotnisko w Bednarach, jednak przeszkadza nam sposób prowadzenia działalności przez tę firmę, czyli latanie non stop nad naszymi głowami, w każdy weekend, w każde święto. My nie wypoczywamy, my się denerwujemy, my chcemy spokoju.”

Na miejscu obecny był dziennikarz lokalnej rozgłośni, który zarejestrował przebieg wydarzeń. Więcej przeczytasz tutaj: Chcą ciszy i spokoju. Mieszkańcy Bednar protestują

Czy Sky Camp sabotuje demonstracje? Potrącenie uczestnika i zakłócenie zgromadzenia

Sytuacja zmieniła się po odjeździe dziennikarza, kiedy protestujący przeszli grupą od wjazdu na lotnisko Bednary w kierunku ulicy Jeździeckiej. Wtedy z terenu lotniska wyjechał ciemny samochód. Uczestnicy demonstracji ustąpili mu drogi, ale wkrótce rozległy się krzyki – kierowca, zamaskowany mężczyzna, nagrywał protestujących z bliska.

Auto przejechało dalej, po czym po kilkuset metrach gwałtownie zawróciło i z dużą prędkością ruszyło w stronę tłumu. Samochód niemal nie zwalniał. Niektórzy uczestnicy nie zdążyli uciec z drogi – jeden z nich został potrącony, a rozwinięty baner, którym się zasłonił, został zniszczony. Całe zdarzenie nagrywała jedna z protestujących.

Dla demonstrantów był to dowód, że firma, zamiast stawiać na rozmowę, sięga po metody zastraszania:

„Wyszliśmy w obronie naszego prawa do spokoju i bezpieczeństwa, a zostaliśmy potraktowani jak intruzi.”

Kliknij poniżej, aby obejrzeć materiał z miejsca zdarzenia

Potrącenie uczestnika demonstracji w Bednarach - relacja z miejsca zdarzenia

Po wypadku sytuacja eskalowała. Protestujący wzywali policję, podczas gdy kierowca, zamiast udzielić pomocy, domagał się przejazdu. Był wysoki, postawny, miał czarną kominiarkę, odblaskowe okulary, kamizelkę kuloodporną i broń przy pasie. Wyglądał jak uzbrojony napastnik.

W pojeździe znajdowała się również kobieta, która – jak przypuszczają świadkowie – mogła być współsprawczynią zdarzenia. Kierowca dwukrotnie uderzył nagrywającą, a zamiast przeprosić czy powstrzymać agresję, uśmiechał się i machał ręką w stronę kamer, świadomie lekceważąc powagę sytuacji.

Sprawca potrącenia uczestnika demonstracji spisywany przez funkcjonariusza policji

Kliknij poniżej, aby obejrzeć materiał z miejsca zdarzenia

Sprawcy incydentu podczas demonstracji w Bednarach

Zachowanie sprawców wzbudziło obawy o celową prowokację i akt zastraszenia uczestników legalnego zgromadzenia. Świadkowie wskazują, że ich działania:

  • sterroryzowały uczestników pokojowej demonstracji,
  • naruszyły bezpieczeństwo publiczne i w ruchu drogowym,
  • zakłóciły przebieg zgromadzenia,
  • doprowadziły do naruszenia nietykalności cielesnej,
  • spowodowały uszkodzenie mienia,
  • miały na celu zastraszenie protestujących i przerwanie manifestacji.

Dla protestujących był to prawdziwy szok. Manifestacja, która miała być pokojowym sprzeciwem wobec hałasu i zagrożeń związanych z działalnością Sky Camp, nagle przerodziła się w sytuację pełną napięcia i strachu. 

„Czuliśmy się zastraszani, jakby ktoś chciał wywołać awanturę i pokazać nas w złym świetle” – mówili uczestnicy.

Wielu podkreślało, że nikt nie spodziewał się tak agresywnej reakcji ze strony kierowcy samochodu, który wtargnął w tłum.

„Dopóki były kamery, wszystko wyglądało spokojnie. Gdy dziennikarz odjechał, wszystko się zaczęło. To nie przypadek” – relacjonuje jeden z organizatorów.

Incydent ten stał się punktem zwrotnym w ocenie działań Sky Camp przez lokalną społeczność. O ile wcześniej mieszkańcy mówili głównie o uciążliwościach związanych z hałasem i bezpieczeństwem lotów, o tyle teraz coraz częściej pojawia się pytanie: czy firma, broniąc swojego interesu, nie posuwa się do metod opartych na zastraszaniu i prowokacji?

Zrywanie ogłoszeń – próba uciszenia głosu protestu

Jeszcze przed rozpoczęciem demonstracji doszło do zdarzeń, które można uznać za pierwsze sygnały prób jej storpedowania. Na nagraniu widać kobietę przyłapaną na zrywaniu plakatów informujących o planowanej, legalnie zarejestrowanej demonstracji. Mieszkańcy, którzy obejrzeli film, rozpoznali w niej pracownicę Sky Camp.

Kliknij poniżej, aby obejrzeć materiał z miejsca zdarzenia

Kobieta przyłapana na zrywaniu ogłoszeń informujących o demonstracji w Bednarach

Zrywanie ogłoszeń to akt wandalizmu, ale nie tylko – to przede wszystkim próba odebrania mieszkańcom prawa do rzetelnej informacji. Plakaty zawierały komunikaty o demonstracji zgłoszonej zgodnie z obowiązującymi przepisami, a ich niszczenie ograniczało konstytucyjnie chronioną wolność zgromadzeń i utrudniało obywatelom udział w wydarzeniu.

„To jawna próba pozbawienia ludzi prawa do informacji i ograniczenia ich wolności zgromadzeń” – komentuje jeden z organizatorów.

Sky Camp odpowiada w mediach – półprawdy i przemilczenia?

Po drugiej demonstracji w przestrzeni medialnej pojawiło się oświadczenie Sky Camp. Firma przekonuje w nim, że:

  • protestująca grupa to jedynie „garstka niezadowolonych”,
  • nigdy nie podejmowano prób kontaktu z przedstawicielami Sky Camp,
  • winę za napiętą atmosferę ponosi agresja działaczy,
  • poziom hałasu lotniczego mieści się w granicach norm.

Jednak mieszkańcy i organizatorzy protestów odpowiadają faktami, które podważają wiarygodność tego przekazu:

  • Skala społecznego sprzeciwu. Protesty nie są dziełem „garstki ludzi”. Za nimi stoją cztery lokalne organizacje społeczne, a pod petycjami zebrało się już ponad 1170 podpisów. To dowód, że niezadowolenie wobec działalności Sky Camp jest zjawiskiem masowym, a nie incydentalnym.
  • Brak dialogu? Próby kontaktu podejmowane od 2022 roku, a także ponawiane przez organizację Natura Powiat Poznań, nie doczekały się żadnej reakcji Sky Camp.
  • Protesty mają charakter pokojowy. Demonstracje przebiegały spokojnie, bez aktów agresji. Oskarżenia ze strony firmy nie znajdują potwierdzenia w nagraniach ani w relacjach uczestników.
  • Badania przeprowadzone przez specjalistę ds. akustyki, dr Gałuszkę, wykazały wyraźną tonalność hałasu generowanego przez samolot Sky Camp. Oznacza to, że jego oddziaływanie może być znacznie silniejsze niż wynikałoby to ze standardowych pomiarów, które uwzględniają jedynie średni poziom hałasu.

Konfrontacja tych danych z narracją przedstawioną przez Sky Camp budzi poważne wątpliwości co do intencji firmy. Czy rzeczywiście zależy jej na dialogu, skoro fakty pokazują brak otwartości na rozmowy i działania wymierzone w lokalną społeczność?

Hejt zamiast dialogu – eskalacja konfliktu ze Sky Camp

W ostatnich dniach coraz więcej uwagi przyciąga napięta atmosfera wokół działalności Sky Camp. Szczególnie niepokojący jest sposób, w jaki spór z lokalną społecznością przenosi się do mediów społecznościowych. Już 5 sierpnia 2025 roku, o godzinie 9:39, na oficjalnym profilu firmy na Facebooku pojawił się post opisujący działania grup sprzeciwiających się działalności Sky Camp, który – jak podkreślają mieszkańcy i sympatycy Puszczy Zielonki – zawiera informacje niezgodne z rzeczywistością.

Pod postem szybko pojawiła się fala agresywnych i zachęcających do przemocy komentarzy. Pokazuje to, że konflikt z lokalną społecznością przybiera coraz bardziej niepokojący wymiar. Jeden z komentarzy brzmi: „Z terrorystami się nie negocjuje, a z idiotami nie dyskutuje…”, co tylko spotęgowało napięcie w sieci.

Takie reakcje budzą poważne wątpliwości, czy Sky Camp i podmioty z nim związane przestrzegają zasad odpowiedzialnego dialogu z osobami wyrażającymi sprzeciw wobec wszechogarniającego hałasu w strefie ciszy. Pojawia się także pytanie o bezpieczeństwo uczestników legalnych demonstracji i o granice, które powinny obowiązywać w dyskusji publicznej.

Głos mieszkańców – skutki działalności Sky Camp

Za suchymi statystykami i formalnymi zarzutami kryją się historie zwykłych ludzi, których życie codzienne zostało wywrócone do góry nogami. To właśnie oni na co dzień odczuwają konsekwencje działalności Sky Camp.

Maciej nie ukrywa frustracji:  

„Hałas to codzienna udręka. Nie da się normalnie żyć ani odpoczywać. Każdy dzień zaczyna się i kończy hukiem silników, które odbierają nam spokój.”

Mateusz, muzyk, podkreśla, że problem dotyka również jego pracy twórczej:

 „Chciałbym komponować, nagrywać, tworzyć w skupieniu. Ale ciągły ryk silnika odbiera mi możliwość pracy. To jakby ktoś stale zagłuszał twoje myśli.”

Dla Magdaleny dramatycznym symbolem zagrożeń stał się nieoczekiwany incydent:

 „Raz wypatrywałam ptaków, a z nieba spadł but spadochroniarza. Zamiast ciszy i kontaktu z naturą – strach, że znowu coś spadnie mi na głowę.”

Tomek zwraca uwagę na brak kontroli nad skokami:

 „Skoczkowie regularnie lądują poza strefą. W każdej chwili mogą znów wpaść na naszą posesję. To zagrożenie bezpieczeństwa dla nas i naszych bliskich.”

Najmocniej jednak problem widzi Kasia, edukatorka przyrodnicza:

 „Puszcza Zielonka to dom dla rzadkich gatunków. Hałas niszczy siedliska, ptaki przestają się tu rozmnażać. Już dziś nie ma tu bociana czarnego – a to powinno być alarmem dla wszystkich.”

Historie mieszkańców tworzą wspólną mozaikę codziennego życia naznaczonego ciągłym stresem, poczuciem zagrożenia i utratą wartości. Dlatego protestują, walcząc o swoje prawo do ciszy i spokoju.

Podsumowanie – co dalej?

Czy działalność firmy jest zgodna z literą prawa? Być może.

Ale czy jest zgodna z zasadami społecznej odpowiedzialności, szacunkiem dla mieszkańców i ochroną przyrody? Na to pytanie protestujący już znaleźli odpowiedź – i odpowiadają stanowczym „nie”. Codzienne doświadczenia mieszkańców, dokumentacja incydentów oraz nagrania z demonstracji pokazują, że działalność Sky Camp ma wpływ na życie ludzi, bezpieczeństwo i środowisko naturalne.

Konflikt trwa, a społeczność nie zamierza pozostawać bierna. Mieszkańcy zapowiadają kolejne działania, dopóki firma nie zdecyduje się na prawdziwy dialog – zamiast działań, które według ich relacji mają uciszyć sprzeciw, ignorować głos społeczności i zastraszyć protestujących.

W cieniu formalnych zapewnień pozostaje pytanie: czy Sky Camp w ogóle zamierza wsłuchać się w głos lokalnej społeczności, czy też wybierze strategię milczenia i ignorowania konsekwencji swojej działalności?