Hałas lotniczy nad Bednarami. Protestujący mieszkańcy odpierają zarzuty o „sabotaż państwa”
Spór o hałaśliwą działalność komercyjną Sky Camp na lotnisku Poznań-Bednary nabiera coraz ostrzejszego charakteru. Mieszkańcy odpierają zarzuty sugerujące, że ich protesty są elementem szerszego spisku i służą ukrytym interesom finansowym.
Gdy brakuje argumentów prawnych, łatwo tworzyć narrację spiskową i przedstawiać krytyków jako stronę agresywną. Zamiast merytorycznej dyskusji o braku decyzji środowiskowej, omijaniu punktów pomiaru hałasu czy codziennych uciążliwościach akustycznych, pojawiają się oskarżenia o „wiatrakowy lobbing” i „sabotaż państwa”. Warto więc zapytać, czy zarzuty o spisek mieszkańców nie są próbą odwrócenia uwagi od rzeczywistego problemu?
Internetowy atak na mieszkańców i odwracanie uwagi od faktów
Na fanpage’u „Przepisy prawa lotniczego w praktyce i nie tylko” wylała się fala hejtu na mieszkańców od lat walczących o ciszę w otulinie Puszczy Zielonki. Protesty zdesperowanych ludzi określono tam mianem „medialnej ściemy” oraz próbą ograniczania działalności lotniczej, za którą rzekomo mają stać ogromne pieniądze i interesy dewelopersko-energetyczne.
Padły tam nawet kontrowersyjne oskarżenia o wielomilionowy lobbing na rzecz farm wiatrowych, a także o działania mające godzić w bezpieczeństwo państwa.
Zdaniem mieszkańców takie narracje odciągają uwagę od sedna sprawy.
„Lotnisko od lat działa bez wymaganej decyzji środowiskowej. Do tego dochodzi sposób prowadzenia pomiarów hałasu w 2025 roku i ich późniejsza interpretacja przez organy, a także codzienny hałas, z którym żyjemy na co dzień. I to są problemy, którym wszyscy powinni się przyjrzeć. Pojawiające się w ostatnim czasie zarzuty wobec nas są próbą odwrócenia kota ogonem” – mówi mieszkanka Bednar, uczestniczka protestów.
„Lotnisko było tu od zawsze” – czy historia zwalnia z norm ochrony przed hałasem?
Jednym z głównych zarzutów, na których biznes lotniczy buduje swoją narrację, jest odwoływanie się do historii: „lotnisko było tu od zawsze, a mieszkańcy kupowali tanie działki na własne ryzyko”. Powoływanie się w XXI wieku na fakt, że w 1940 roku funkcjonowała tu baza Luftwaffe „Tonndorf” nie powinno stanowić argumentu zwalniającego obiekt z przestrzegania współczesnych standardów ochrony środowiska.
„W demokratycznym państwie prawa geneza obiektu sięgająca czasów II wojny światowej nie może stać ponad obowiązującymi normami ochrony zdrowia ani ponad Konstytucją RP” – komentuje prawnik współpracujący z Fundacją Twoja Zielonka.
Znaczenie mają aktualne uwarunkowania prawne, a nie militarna historia sprzed niemal wieku. Do 2017 roku obiekt funkcjonował jako sporadycznie wykorzystywane lądowisko o charakterze rekreacyjnym. Spór zaostrzył się w momencie, gdy Aeroport sp. z o.o. wystąpił o utworzenie lotniska użytku publicznego o ograniczonej certyfikacji, co otworzyło drogę do rozwoju intensywnej działalności komercyjnej Sky Camp.
Jak doszło do ominięcia oceny oddziaływania hałasu na środowisko?
Fundacja Twoja Zielonka zwraca uwagę na to, że przekształcenie lądowiska w lotnisko zostało przeprowadzone z naruszeniem procedur środowiskowych. W Karcie Informacyjnej Przedsięwzięcia inwestor miał wskazać, że planowane zmiany nie spowodują istotnego wzrostu emisji hałasu i spalin. Następnie Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Poznaniu wydała postanowienie o braku potrzeby przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko.
Aktywiści dopatrzyli się w tym zawężenia definicji przedsięwzięcia oraz pominięcia części przepisów wykonawczych.
- Zawężenie definicji przedsięwzięcia (ustawa OOŚ). Organ uznał, że skoro nie doszło do fizycznej rozbudowy pasa startowego, nie ma obowiązku przeprowadzania oceny oddziaływania na środowisko. Pominięto jednak fakt, że zmiana sposobu użytkowania obiektu oraz zwiększenie liczby operacji lotniczych może stanowić samodzielne przedsięwzięcie w rozumieniu art. 71 ust. 2 pkt 2 ustawy OOŚ.
- Pominięcie przepisów wykonawczych. Nie uwzględniono § 3 ust. 1 pkt 59 rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko, zgodnie z którym lotniska z drogą startową krótszą niż 2100 m również mogą wymagać przeprowadzenia oceny środowiskowej.
- Wątpliwości proceduralne (k.p.a.). W związku z brakiem decyzji środowiskowej organ zastosował postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania. Zdaniem mieszkańców mogło to być niezgodne z procedurami administracyjnymi, ponieważ takie rozstrzygnięcie ogranicza możliwość pełnego wyjaśnienia sprawy oraz udziału społeczeństwa w postępowaniu, o którym mowa w art. 33 ust. 1 ustawy OOŚ.
Warto podkreślić, że sprzeciw mieszkańców nie dotyczy istnienia lotniska, lecz skutków jego intensywnej eksploatacji w warunkach niewystarczającej kontroli środowiskowej i akustycznej.
Więcej na ten temat przeczytasz tutaj: Cień nad lotniskiem Poznań-Bednary. Gdzie jest państwo w sporze mieszkańców otuliny Puszczy Zielonki ze Sky Camp?
Mit „wiatrakowego lobbingu” i finansowania mieszkańców
W poście pojawiają się również oskarżenia, jakoby protesty mieszkańców były sterowane i finansowane przez wpływowe lobby, którego celem miałoby być doprowadzenie do budowy w regionie wielomilionowej farmy wiatrowej, rzekomo blokowanej przez funkcjonujący pas startowy.
Ponad 1200 osób podpisało petycję „STOP dla działalności SKY CAMP Strefa Spadochronowa” z własnej inicjatywy, domagając się ochrony prawa do spokojnego życia i odpoczynku we własnych domach. Sugerowanie mieszkańcom ukrytych zamiarów jest wyjątkowo krzywdzące.
Działania organizacyjne (banery, ulotki, wsparcie prawne) finansowane są z oddolnych składek sąsiedzkich. Pozbawieni skutecznej pomocy ze strony instytucji publicznych, mieszkańcy zmuszeni są brać sprawy w swoje ręce i organizować się samodzielnie.
„Czujemy się niezrozumiani. Potężnym i bezwzględnym biznesem w tym równaniu nie są zrzeszeni w fundacjach mieszkańcy, lecz generująca ogromne zyski machina Sky Camp. To oni, pod pozorem rozrywki, spalają dobowo nawet tonę paliwa lotniczego bezpośrednio nad obszarami chronionymi i zarabiają kosztem zdrowia lokalnej społeczności” – mówi prezes Fundacji Twoja Zielonka.
„Nie jesteśmy finansowani przez zewnętrznych inwestorów. Jesteśmy mieszkańcami, którzy od lat próbują doprosić się podstawowego prawa do ciszy i bezpieczeństwa we własnym domu” – dodaje mieszkaniec Kiszkowa.
Gdzie jest prawdziwa manipulacja? Skandal z Przeglądem Ekologicznym w 2025 roku
Zarzut manipulacji stał się głównym orężem w dyskusji z lokalną społecznością. Jednak rzetelna analiza faktów pozwala odwrócić to oskarżenie o 180 stopni.
Przyjrzyjmy się danym telemetrycznym z globalnej platformy Flightradar z 24 i 25 maja 2025 roku, czyli z dni, w których Sky Camp przeprowadził pomiary hałasu na potrzeby Przeglądu Ekologicznego.
Przegląd został zlecony decyzją administracyjną Starosty Poznańskiego po licznych skargach mieszkańców dotyczących uciążliwości akustycznych. Zgodnie z przepisami Prawa ochrony środowiska to organ administracyjny określa zakres i warunki takich badań. W tym przypadku inwestor otrzymał aż 12 miesięcy na wykonanie pomiarów, tak aby mogły one objąć rzeczywisty, pełny sezon operacyjny.
Dane sugerują jednak, że organizacja ruchu lotniczego w czasie pomiarów nie uwzględniała największej uciążliwości. Mieszkańcy zarzucają Sky Camp przede wszystkim dwie kwestie.
- Celowe ograniczenie intensywności ruchu. W dniach prowadzenia pomiarów średni czas operacji lotniczych został ograniczony do około 270 minut. Dla porównania, w typowych warunkach operacyjnych Sky Camp lata nawet do 450 minut dziennie. Mieszkańcy podkreślają, że mimo 12-miesięcznego okresu przewidzianego na wykonanie badań, pomiary nie zostały przeprowadzone w dniach o najwyższej intensywności ruchu lotniczego.
- Omijanie punktów pomiarowych. Największe kontrowersje wzbudziły operacje wykonywane 25 maja 2025 roku. Według analizy trajektorii lotów, pilot Sky Camp omijał dwa z czterech mikrofonów pomiarowych rozmieszczonych wokół lotniska. Mogło to bezpośrednio wpłynąć na końcowy obraz rzeczywistej skali uciążliwości hałasu.
W rezultacie oficjalne wyniki Przeglądu Ekologicznego wskazują na rzekomy „brak uciążliwości” i zgodność z normami.
Zupełnie inny obraz sytuacji przedstawiły niezależne badania przeprowadzone przez instytut Akustix pod kierownictwem dr. Gałuszki. Według tych analiz hałas generowany przez samolot Sky Camp osiąga w szczytowych momentach poziom 70–80 dB, a ze względu na silne składowe tonalne może być odczuwany jako wyjątkowo uciążliwy dla organizmu człowieka (bardziej niż hałas występujący w sąsiedztwie dróg ekspresowych).
Jak zatem można twierdzić, że „problemu nie ma”? I w jaki sposób mieszkańcy mają czuć się bezpiecznie, skoro organy państwowe zdają się ignorować tak wyraźne zaniechania?
Więcej na ten temat przeczytasz tutaj: Czy Sky Camp zmanipulował pomiary hałasu w Zielonce?
Walka o ciszę to „sabotaż bezpieczeństwa kraju”? Odpowiedź mieszkańców
Na Facebooku oraz w części publicznych dyskusji protesty mieszkańców bywają przedstawiane jako działania wymierzone w rozwój lotnictwa, a nawet określane mianem „sabotażu bezpieczeństwa państwa” czy „działania na korzyść obcych interesów”. Ma to na celu przedstawienie lokalnej społeczności jako przeciwników interesu narodowego, mimo że domagają się oni jedynie ochrony przed nadmiernym hałasem i przestrzegania procedur środowiskowych.
Mieszkańcy stanowczo odpierają te zarzuty i podkreślają, że spór dotyczy działalności czysto komercyjnej, związanej z lotami rekreacyjnymi i zrzutami skoczków spadochronowych, a nie infrastruktury wojskowej czy strategicznych operacji obronnych państwa.
Trudno zresztą szukać powiązań z obronnością kraju w codziennej praktyce biznesowej Sky Camp, która tak bardzo godzi w spokój mieszkańców. Schemat wygląda niemal identycznie przez cały dzień: maszyna startuje z lotniska, wykonuje głośne wznoszenie nad okolicznymi zabudowaniami, nabiera wysokości w ciasnym kręgu nad regionem, po czym wyrzuca skoczków spadochronowych i wraca do lądowania. Kilka minut później cały cykl rozpoczyna się od nowa. I właśnie to jest przedmiotem protestów.
„Prawdziwym sabotażem jest niszczenie zdrowia fizycznego i psychicznego tysięcy obywateli oraz unikanie kontroli akustycznej i środowiskowej. Silne państwo opiera się na zdrowym społeczeństwie i bezwzględnym szacunku dla prawa, a nie na dawaniu zielonego światła prywatnym firmom, które dla zysku próbują stać ponad systemem prawnym RP, szantażując przy tym emocjonalnie opinię publiczną” – komentuje ostro mieszkanka Bednar.
Podsumowanie – mieszkańcy Puszczy Zielonki walczą z rykiem silników i hejtem w sieci
Mieszkańcy Bednar, Wronczynka i Murowanej Gośliny nie są – jak próbuje się im wmówić – narzędziem w rękach mitycznego „lobby wiatrakowego”, ani agresorami polującymi na pasjonatów lotnictwa. Są ofiarami rażącego rozproszenia odpowiedzialności urzędniczej, instytucjonalnego paraliżu oraz sporów kompetencyjnych.
Najbardziej uderza w tym wszystkim skala manipulacji, które zniekształcają obraz całego konfliktu. Druga strona zdaje się odwracać uwagę od problemu. Choć z danych wynika, że Sky Camp omijał mikrofony pomiarowe i prowadził operacje mogące wpływać na wyniki badań, to mieszkańcom zarzuca się „medialną ściemę”.
Od lat lokalna społeczność krąży w biurokratycznym labiryncie, odsyłana z kwitkiem przez kolejne instancje, podczas gdy nad ich głowami w najlepsze trwa komercyjna działalność, która za nic ma elementarne prawo ludzi do wypoczynku. Mieszkańcy walczą o swoje zdrowie, bezpieczeństwo na własnej posesji, spokojne weekendy i byt zwierząt zamieszkujących Puszczę. A co dostają w zamian? Pogardę wylewającą się z internetowych dyskusji.
Chcesz być na bieżąco? Śledź aktualności i dołącz do naszej społeczności!

