Sky Camp pod lupą prawa lotniczego. Ekspert analizuje argumenty prezesa spółki

W ostatnich tygodniach pojawiła się oficjalna narracja władz Sky Camp, mająca przekonać opinię publiczną, że zmiana statusu obiektu z lądowiska na lotnisko użytku publicznego nie wpłynęła na skalę działalności i uciążliwość strefy zrzutu. Prezes Sebastian Dratwa przekonuje, że z punktu widzenia obowiązujących przepisów i wpływu na otoczenie jest to jedynie zmiana formalna.

Postanowiliśmy zweryfikować to i wiele innych twierdzeń Prezesa Dratwy. Publikujemy analizę techniczno-prawną przygotowaną przez pułkownika lotnictwa i mediatora Ryszarda Andryszczaka. Autor, odnosząc narrację zarządu Sky Camp do obowiązujących przepisów prawa lotniczego oraz norm Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA), dochodzi do wniosku, że przedstawiona przez spółkę argumentacja nie znajduje potwierdzenia w analizowanych regulacjach i opiera się na wybiórczej interpretacji przepisów oraz faktów.

O co chodzi w konflikcie Sky Camp z mieszkańcami otuliny Puszczy Zielonki? Przeczytasz tutaj: Cisza, która znika. Puszcza Zielonka pod ostrzałem hałasu lotniczego Sky Camp

Lądowisko a lotnisko – prawna i operacyjna przepaść

Czy zmiana statusu z lądowiska na lotnisko użytku publicznego jest jedynie nieistotną formalnością? Zdaniem eksperta z zakresu prawa lotniczego odpowiedź brzmi: nie. W swojej analizie płk lotn. Ryszard Andryszczak wskazuje, że jest to zasadnicza zmiana prawna i operacyjna, która w istotny sposób zmienia zasady funkcjonowania obiektu oraz zakres dopuszczalnej działalności lotniczej.

Obalenie tezy, że „to bez znaczenia”

Zarząd Sky Camp utrzymuje, że zmiana statusu obiektu z lądowiska na lotnisko użytku publicznego była wyłącznie formalnością, która nie wpłynęła ani na skalę prowadzonej działalności, ani na uciążliwość dla otoczenia. Z tą interpretacją zdecydowanie nie zgadza się płk lotn. Ryszard Andryszczak, który wskazuje na cel i konsekwencje tej zmiany:

„Przekształcenie Bednar w lotnisko użytku publicznego dało podmiotowi Sky Camp zielone światło do prowadzenia działalności na skalę przemysłową, której status lądowiska by nie udźwignął.”

W swojej analizie techniczno-prawnej ekspert stwierdza, że zmiana statusu z lądowiska na lotnisko użytku publicznego zniosła krajowe ograniczenia operacyjne, umożliwiając prowadzenie komercyjnej strefy zrzutu o intensywności, która nie byłaby dopuszczalna przy wcześniejszym statusie obiektu. Jak podkreśla:

„Przemianowanie obiektu zapewnia ochronę prawną dla uciążliwej działalności, ułatwiając legalną, masową intensywność operacji pod płaszczykiem użyteczności publicznej.”

Twierdzenie prezesa Sky Camp, iż status obiektu nie ma wpływu na skalę działalności, pozostaje w sprzeczności z wymogami certyfikacji EASA (CS-ADR-DSN) oraz Systemem Zarządzania Bezpieczeństwem (SMS).

Jak lądowisko w Bednarach stało się lotniskiem? Przeczytasz tutaj: Cień nad lotniskiem Poznań-Bednary. Gdzie jest państwo prawa w sporze mieszkańców otuliny Puszczy Zielonki ze Sky Camp?

Większa dostępność, większy ruch

Zdaniem płk. Andryszczaka jedną z najistotniejszych konsekwencji uzyskania statusu lotniska użytku publicznego jest otwarcie obiektu na ruch innych użytkowników. Zmiana ta oznacza odejście od ograniczeń właściwych dla lądowisk i stworzenie możliwości prowadzenia znacznie intensywniejszej działalności lotniczej. Jak wskazuje w analizie:

„(…) otworzyło obiekt na nieograniczony, komercyjny ruch podmiotów trzecich, drastycznie zwiększając skumulowaną uciążliwość dla otoczenia. (…) Argument, że Sky Camp lata tylko w wybrane dni, staje się bezprzedmiotowy, ponieważ zmiana statusu obiektu wygenerowała dodatkowy, skumulowany hałas od podmiotów trzecich, na który mieszkańcy wcześniej nie byli narażeni.”

Z punktu widzenia mieszkańców znaczenie ma nie tylko liczba operacji wykonywanych przez Sky Camp, lecz również dodatkowy ruch lotniczy generowany przez innych użytkowników korzystających z lotniska.

Charakter działalności a forma prawna

W swojej argumentacji Sky Camp podkreśla, że działa jako stowarzyszenie, a osiągane przychody przeznacza na realizację celów statutowych. Ma to świadczyć o tym, że działalność nie jest wysokodochodowym biznesem komercyjnym. Zdaniem płk. Andryszczaka sama forma prawna podmiotu nie przesądza o rzeczywistym charakterze prowadzonej działalności. Jak podsumowuje:

„Status stowarzyszenia i przeznaczanie zysków na cele statutowe (zgodnie z KRS) to jedynie forma ustrojowa podmiotu. W sensie operacyjnym i społecznym Sky Camp prowadzi zarejestrowaną działalność gospodarczą o wysokiej intensywności, generującą koszty zewnętrzne (hałas, utrata wartości działek) przerzucane bezpośrednio na otulinę Puszczy Zielonki.”

To rzeczywista skala działalności i jej wpływ na otoczenie, a nie status organizacyjny podmiotu, powinny stanowić punkt odniesienia przy ocenie skutków funkcjonowania lotniska.

Dwa filary lotnictwa, o których milczy Sky Camp

W oficjalnej narracji Sky Camp nie odnosi się do dwóch podstawowych mechanizmów, które w lotnictwie cywilnym wyznaczają standardy bezpieczeństwa oraz określają zasady funkcjonowania lotnisk: specyfikacji certyfikacyjnych CS-ADR-DSN oraz Systemu Zarządzania Bezpieczeństwem (SMS). Zdaniem płk. lotn. Ryszarda Andryszczaka właśnie te regulacje obnażają bezpodstawność twierdzeń prezesa Dratwy.

CS-ADR-DSN – standardy projektowane dla lotnisk, nie dla lądowisk

Specyfikacje CS-ADR-DSN, opracowane przez Europejską Agencję Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA), określają wymagania techniczne i organizacyjne, jakie muszą spełniać lotniska posiadające certyfikat. Można je porównać do szczegółowych norm obowiązujących przy projektowaniu autostrad – znacznie bardziej rygorystycznych niż wymagania stawiane zwykłym drogom lokalnym.

Regulacje te obejmują m.in. wymiary pasów startowych, strefy wolne od przeszkód czy specjalistyczne oznakowanie i oświetlenie. Lądowiska funkcjonujące w uproszczonym reżimie prawnym nie podlegają pełnemu zakresowi tych wymagań. Uzyskanie statusu lotniska użytku publicznego oznacza natomiast wejście w zupełnie odmienny system certyfikacyjny. W analizie płk. Andryszczaka czytamy:

„Zwykłe, małe lądowisko nie musi spełniać tych rygorystycznych, drogich i skomplikowanych norm unijnych. Kiedy obiekt staje się lotniskiem, musi te normy wdrożyć. Z jednej strony to bezpieczniejsze, ale z drugiej – pozwala na przyjmowanie znacznie większych, cięższych i głośniejszych samolotów, na co małe lądowisko nigdy by nie dostało zgody.”

Właśnie dlatego zmiana statusu obiektu nie może być traktowana jako wyłącznie administracyjna formalność – oznacza ona wejście w zupełnie inny reżim prawny, techniczny i operacyjny, który umożliwia prowadzenie działalności na znacznie większą skalę.

SMS – bezpieczeństwo zaczyna się od zarządzania ryzykiem

Drugim filarem jest System Zarządzania Bezpieczeństwem (SMS), czyli formalny system wykrywania zagrożeń, oceny ryzyka i wdrażania działań zapobiegawczych.

Płk Andryszczak porównuje jego działanie do profesjonalnej firmy transportowej, która nie czeka na awarię pojazdu, lecz stale monitoruje stan techniczny floty, analizuje ryzyko i eliminuje potencjalne zagrożenia, zanim doprowadzą do wypadku.

Identyczna zasada obowiązuje w przypadku konfliktu Sky Camp z lokalną społecznością. Skargi mieszkańców powinny być traktowane jako sygnały wymagające formalnej analizy w ramach systemu bezpieczeństwa.

SMS nakłada na zarządzającego lotniskiem szereg konkretnych obowiązków, w tym:

  • obowiązek rejestrowania i analizowania zgłoszeń dotyczących uciążliwości operacji lotniczych,
  • przeprowadzanie oceny ryzyka dla wykonywanych operacji, w tym scenariuszy awaryjnych nad terenami zabudowanymi,
  • wdrażanie środków ograniczających ryzyko, takich jak zmiana tras dolotowych, procedur operacyjnych czy ograniczeń czasowych wykonywania lotów.

W tym kontekście płk Andryszczak zwraca uwagę na niewystarczającą transparentność działań deklarowanych przez Sky Camp. Prezes Sebastian Dratwa zapewnia, że spółka ograniczyła uciążliwość działalności m.in. poprzez wymianę śmigła na czteropłatowe oraz zmianę godzin wykonywania lotów. 

W analizie czytamy:

„Deklaracja o modyfikacji godzin lotów i wymianie śmigła w 2024 roku nie została poparta dowodami na wdrożenie formalnych procedur w ramach Systemu Zarządzania Bezpieczeństwem (SMS). Jeśli zmiany te nie zostały wpisane jako sztywne i mierzalne ograniczenia do Instrukcji Operacyjnej Lotniska (INOP), mają one charakter wyłącznie uznaniowy i mogą zostać w każdej chwili cofnięte przez zarządzającego.”

Co więcej, dokumenty samej spółki dowodzą, że wymiana śmigła była konsekwencją zdarzenia technicznego, a nie działaniem podjętym z myślą o ograniczeniu hałasu. Jak wynika ze Sprawozdania z działalności zarządu Liquid Sky Sp. z o.o. za okres od 1 stycznia do 31 grudnia 2023 r., 19 sierpnia 2023 r. podczas kołowania na lotnisku Poznań/Kobylnica–Ligowiec doszło do incydentu, w wyniku którego obracające się śmigło uderzyło o ziemię. W efekcie jedna z łopat została wygięta, a dwie pozostałe uległy złamaniu, co spowodowało konieczność wymiany całego śmigła.

Podobnie wygląda kwestia harmonogramu lotów. Prezes Sky Camp nie zgadza się z twierdzeniem, że działalność spółki ma „nieustanny charakter”, wskazując, że operacje odbywają się jedynie w wybrane dni tygodnia (głównie w weekendy oraz niektóre czwartki i piątki).

Mieszkańcy odpowiadają, że właśnie taki harmonogram stanowi istotę problemu. Loty odbywają się przede wszystkim w czasie przeznaczonym na odpoczynek, dlatego są zmuszeni podporządkowywać im swoje codzienne życie. Prace w ogrodzie planują od poniedziałku do środy, natomiast od czwartku do niedzieli zamykają okna, zagłuszają hałas muzyką, a z ogrodu korzystają jedynie wczesnym rankiem.

Nadzór ULC i konsekwencje naruszeń

Przepisy unijne to twarde prawo techniczne. Zlekceważenie wymogów EASA lub zaniedbania w systemie SMS uruchamiają ścieżkę sankcji nakładanych przez nadzór lotniczy (Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego):

W zależności od rodzaju i skali stwierdzonych nieprawidłowości mogą one obejmować:

  • nakaz opracowania i wdrożenia planu działań naprawczych,
  • wprowadzenie ograniczeń operacyjnych, obejmujących m.in. określone rodzaje lotów lub typy statków powietrznych,
  • nałożenie administracyjnych kar pieniężnych przewidzianych w obowiązujących przepisach,
  • zawieszenie lub cofnięcie certyfikatu lotniska, co uniemożliwia dalsze prowadzenie działalności wymagającej certyfikacji.

Płk Andryszczak podkreśla, że odpowiedzialność za funkcjonowanie certyfikowanego lotniska nie ogranicza się do odpowiedzialności administracyjnej. W przypadku poważnych naruszeń lub zdarzeń lotniczych osoby zarządzające obiektem mogą ponosić odpowiedzialność wynikającą z przepisów prawa karnego i cywilnego.

„Pomiary hałasu w normie”. Dlaczego raporty akustyczne nie zażegnały sporu?

Jednym z głównych argumentów prezesa Dratwy są wyniki badań hałasu wykonanych przez firmy Svantek i Akustix, które – według Sky Camp – mają potwierdzać, że działalność strefy zrzutu mieści się w obowiązujących normach. Płk lotn. Ryszard Andryszczak ocenia jednak, że odwoływanie się wyłącznie do tych raportów nie daje pełnego obrazu rzeczywistej uciążliwości odczuwanej przez mieszkańców.

Równoważny poziom dźwięku LEQ

Dlaczego oficjalne wyliczenia przedstawiane przez Sky Camp mijają się z odczuciami mieszkańców otuliny Puszczy Zielonki? Wynika to bezpośrednio z przyjętej metodyki pomiarowej. Przepisy środowiskowe nakazują uśrednianie hałasu lotniczego w długich przedziałach czasowych (wskaźnik LEQ).

Oznacza to, że bardzo głośne, lecz krótkotrwałe operacje lotnicze są statystycznie „rozmywane” przez wielogodzinne okresy ciszy. W efekcie średni wynik może pozostawać w granicach norm, mimo że mieszkańcy wielokrotnie doświadczają intensywnych pików hałasu. Jak tłumaczy płk Andryszczak:

„Powoływanie się na wyniki raportów Svantek i Akustix wykazujące brak przekroczeń norm jest metodologicznym nadużyciem w odniesieniu do realiów życia mieszkańców. Oficjalne wskaźniki akustyczne uśredniają hałas w czasie, co sprawia, że ryk silnika samolotu wznoszącego skoczków (generujący punktowo ponad 80 dB) zostaje matematycznie „rozmyty” przez godziny ciszy. Raporty te nie negują faktu występowania uciążliwych, powtarzalnych pików hałasowych w dni wolne od pracy.”

Analiza oparta wyłącznie na wartościach uśrednionych nie odpowiada na pytanie, z jaką intensywnością hałas jest odczuwany przez mieszkańców w momentach największego natężenia ruchu lotniczego.

Normy administracyjne to nie wszystko 

Prezes Sky Camp zdaje się ignorować fakt, że zmieszczenie się w normach administracyjnych nie daje żadnej gwarancji bezkarności przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Sądy powszechne (rejonowe i okręgowe) w sprawach o ochronę przed hałasem stają po stronie mieszkańców, opierając się na przepisach dotyczących immisji sąsiedzkich (art. 144 Kodeksu cywilnego).

Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

Najważniejszym pojęciem jest tu „przeciętna miara” zakłóceń, wynikająca ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości. Jeśli hałas jest monotonny, ciągły i występuje w dni ustawowo wolne od pracy, sądy uznają go za bezprawny, bez względu na raporty z laboratoriów:

„Zachowanie administracyjnych norm hałasu nie oznacza automatycznej legalności działań klubu. Zgodnie z polskim orzecznictwem, kluczowe jest pojęcie „przeciętnej miary” immisji sąsiedzkich. Monotonny i powtarzalny hałas lotniczy w weekendy drastycznie narusza dobra osobiste mieszkańców (prawo do niezakłóconego odpoczynku w domu), bez względu na to, co wykazują formalne pomiary środowiskowe.”

Spełnienie norm administracyjnych nie pozbawia mieszkańców prawa do dochodzenia roszczeń na drodze cywilnej.

Prywatne ekspertyzy a wartość dowodowa przed sądem 

Sky Camp konsekwentnie podkreśla, że przeprowadzone badania akustyczne nie wykazały przekroczenia obowiązujących norm środowiskowych. Nie oznacza to jednak, że działalność lotniska nie jest uciążliwa dla mieszkańców. Jak wynika z analizy akustycznej dr. inż. Gałuszki, hałas generowany przez samoloty wykonujące loty ze skoczkami ma charakter tonalny i impulsywny, a właśnie takie cechy powodują, że jest on odbierany jako szczególnie dokuczliwy, nawet jeśli uśrednione wskaźniki hałasu mieszczą się w obowiązujących limitach.

Więcej na ten temat przeczytasz tutaj: Badania hałasu w Puszczy Zielonce: decybele to za mało

Oprócz tego wyniki badań, na które powołuje się Sky Camp, mają ograniczone znaczenie procesowe. W świetle art. 278 Kodeksu postępowania cywilnego raporty sporządzone przez Svantek czy Akustix stanowią dokumenty prywatne. Oznacza to, że są dowodem jedynie na to, iż ich autorzy złożyli zawarte w nich oświadczenia, natomiast nie zastępują opinii niezależnego biegłego sądowego powołanego przez sąd.

Płk Andryszczak tłumaczy w swojej analizie:

„Zasłanianie się „mieszczącymi się w normie” raportami akustycznymi to częsta praktyka, która w konfrontacji z polskim sądem i art. 144 Kodeksu cywilnego regularnie upada ze względu na specyfikę hałasu lotniczego.”

W ewentualnym procesie sąd nie oprze się na liczbach dostarczonych przez Sky Camp. Powoła niezależnego biegłego sądowego z zakresu akustyki i ochrony środowiska, który dokona pomiarów w momentach szczytowego natężenia operacji lotniczych. Pozwoli to ocenić rzeczywisty wpływ funkcjonowania lotniska na warunki życia mieszkańców.

Co wynika z analizy eksperta? 5 najważniejszych wniosków

Analiza płk. lotn. Ryszarda Andryszczaka prowadzi do pięciu zasadniczych wniosków, które podważają główne elementy argumentacji przedstawianej przez zarząd Sky Camp. To syntetyczne podsumowanie najważniejszych ustaleń zawartych w analizie.

  1. Status prawny obiektu. Przekształcenie lądowiska w lotnisko użytku publicznego wcale nie było nieistotną formalnością. W analizie czytamy: „Przekształcenie obiektu w lotnisko użytku publicznego automatycznie zniosło dotychczasowe, krajowe bariery operacyjne właściwe dla lądowisk i otworzyło obiekt na nieograniczony, komercyjny ruch podmiotów trzecich, drastycznie zwiększając skumulowaną uciążliwość dla otoczenia.”
  2. Ograniczenia raportów akustycznych. Raporty akustyczne nie oddają w pełni rzeczywistej uciążliwości działalności lotniska. Zastosowany wskaźnik LEQ opiera się na uśrednianiu poziomu hałasu w czasie, przez co krótkotrwałe, lecz bardzo głośne operacje lotnicze zostają statystycznie zredukowane przez długie okresy ciszy.
  3. Normy środowiskowe a odpowiedzialność cywilna. Spełnienie administracyjnych norm hałasu nie przesądza jeszcze o zgodności działalności z przepisami prawa cywilnego. Zgodnie z art. 144 Kodeksu cywilnego decydujące znaczenie ma ocena, czy immisje przekraczają „przeciętną miarę”. To właśnie ten aspekt – a nie wyłącznie wyniki pomiarów – może być przedmiotem oceny sądu.
  4. Brak transparentności operacyjnej (SMS). Deklaracje dotyczące ograniczenia hałasu, zmian godzin lotów czy wymiany śmigła nie stanowią trwałych gwarancji, jeśli nie zostały formalnie wprowadzone do Systemu Zarządzania Bezpieczeństwem (SMS) oraz Instrukcji Operacyjnej Lotniska (INOP). Bez takich zapisów mają one charakter uznaniowy i mogą zostać zmienione przez zarządzającego.
  5. Forma prawna a rzeczywisty charakter działalności. Status stowarzyszenia oraz przeznaczanie osiąganych środków na cele statutowe nie przesądzają o charakterze prowadzonej działalności. O jej rzeczywistej skali świadczy intensywność operacji lotniczych oraz ich wpływ na otoczenie, w tym poziom hałasu i jego konsekwencje dla mieszkańców sąsiednich miejscowości. 

Więcej przeczytasz tutaj: Polemika ze stanowiskiem Sky Camp i opinia eksperta z zakresu prawa lotniczego