Sky Camp ponad prawem? Analiza decyzji RDOŚ w sprawie lotniska Poznań-Bednary

Mieszkańcy okolic lotniska w Bednarach od lat walczą o prawo do spokojnego życia we własnych domach. Choć logika podpowiada, że komercyjny biznes generujący gigantyczny hałas w otulinie parku krajobrazowego powinien przejść rygorystyczne kontrole ze strony organów państwa, rzeczywistość okazuje się zupełnie inna.

W tym artykule przeanalizujemy sedno sprawy – decyzję Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) z 2017 roku, która zwolniła inwestora z obowiązku zbadania wpływu na środowisko i otworzyła furtkę do terroryzowania hałasem mieszkańców otuliny Puszczy Zielonki.

Koniec sielanki. Jak hałas lotniczy Sky Camp zagłuszył Puszczę Zielonkę?

Szum stuletnich lasów i spokój rodzin, które uciekły przed zgiełkiem Poznania, zastąpił nieustanny warkot silnika samolotu. Dziś codzienność mieszkańców otuliny Puszczy Zielonki wyznacza harmonogram lotów firmy Sky Camp Poznań.

Gdy na dotychczas sporadycznie wykorzystywanym lądowisku zaczęła rozwijać się komercyjna działalność lotnicza, mieszkańcy byli przekonani, że obowiązujące przepisy zapewnią im odpowiednią ochronę. Wydawało się oczywiste, że przedsięwzięcie realizowane w sąsiedztwie obszarów chronionych Natura 2000 zostanie poddane szczegółowej analizie pod kątem wpływu na środowisko. Tak się jednak nie stało.

Dziś – jak podkreślają mieszkańcy – w szczycie sezonu nad ich domami odbywają się setki operacji lotniczych. Wskazują oni również na odczuwalne skutki tej działalności:

  • wzrost poziomu hałasu,
  • pogorszenie komfortu życia,
  • negatywny wpływ na zdrowie,
  • płoszenie zwierzyny i zaburzanie jej naturalnych zachowań,
  • spadek atrakcyjności i wartości nieruchomości.

Więcej na ten temat przeczytasz tutaj: Życie w cieniu Sky Camp – kogo najbardziej dotyka hałas lotniczy?

Aby zrozumieć źródło problemu, trzeba cofnąć się do lutego 2017 roku. To właśnie wtedy zapadła decyzja administracyjna, która przypieczętowano los Puszczy Zielonki. Przesądziła ona o dalszym rozwoju lotniska bez przeprowadzenia pełnej procedury oceny oddziaływania na środowisko.

Lotnisko zamiast lądowiska. Skutki decyzji RDOŚ z 2017 roku

W lutym 2017 roku RDOŚ w Poznaniu odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach (DUŚ).

Urzędnicy uznali, że skoro nie dochodzi do fizycznej rozbudowy pasa startowego, to zmiana statusu obiektu z używanego sporadycznie lądowiska na lotnisko użytku publicznego ma wyłącznie charakter formalny. W konsekwencji odstąpiono od zbadania wpływu przedsięwzięcia na środowisko, w tym na pobliskie obszary chronione Natura 2000.

Nie trzeba być ekspertem od lotnictwa, aby wiedzieć, że uciążliwość lotniska nie wynika z szerokości pasa startowego, lecz z intensywności operacji lotniczych i rodzaju obsługiwanych statków powietrznych.

Przyjęta przez RDOŚ interpretacja sprowadziła ocenę przedsięwzięcia wyłącznie do kwestii braku nowych robót budowlanych, pomijając rzeczywiste skutki planowanej zmiany.

Przekształcenia lądowiska w lotnisko otworzyło drogę do:

  • znacznego zwiększenia liczby operacji lotniczych,
  • intensywniejszego wykorzystania infrastruktury,
  • prowadzenia regularnej działalności komercyjnej na większą skalę,
  • wzrostu poziomu hałasu i innych uciążliwości dla okolicznych mieszkańców,
  • większej presji na obszary chronione położone w sąsiedztwie lotniska.

Deklaracje inwestora kontra rzeczywistość. Karta Informacyjna Przedsięwzięcia pod lupą 

Jak doszło do sytuacji, w której organ powołany do ochrony środowiska uznał, że planowana zmiana sposobu funkcjonowania lądowiska nie wymaga przeprowadzenia pełnej procedury środowiskowej?

Odpowiedzi należy szukać w Karcie Informacyjnej Przedsięwzięcia (KIP) – dokumencie przygotowanym przez inwestora, który stanowił podstawę oceny planowanego przedsięwzięcia.

Z treści KIP wynikało, że planowana zmiana nie spowoduje istotnego wzrostu oddziaływania na środowisko. W dokumencie wielokrotnie wskazywano na brak znaczących zmian oraz pomijalny wpływ przedsięwzięcia na otoczenie. To właśnie na tej podstawie RDOŚ uznała, że nie ma potrzeby wszczynania postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach (DUŚ).

Z perspektywy czasu warto jednak zestawić te założenia z rzeczywistym sposobem funkcjonowania lotniska.

Decyzja RDOŚ została podjęta na podstawie obrazu przedsięwzięcia, który nie odzwierciedlał jego późniejszej intensywności. Gdyby przeprowadzono pełną ocenę oddziaływania na środowisko, urzędnicy mieliby czarno na białym, jak potężne decybele uderzą w region.

Możliwe byłoby przeanalizowanie prognozowanego poziomu hałasu, wpływu zwiększonego ruchu lotniczego na okoliczne tereny oraz rozważenie środków ograniczających uciążliwości dla mieszkańców i środowiska.

Czy historia zwalnia z obowiązku oceny środowiskowej? Argument z 1940 roku w XXI wieku

Wobec braku współczesnej decyzji środowiskowej regulującej funkcjonowanie lotniska, mieszkańcy od lat domagają się interwencji właściwych organów państwa. W korespondencji administracyjnej uzasadniającej obecny status prawny obiektu wskazuje się, że lotnisko funkcjonowało już w 1940 roku jako niemiecka baza lotnicza Luftwaffe o nazwie Tonndorf. Fakt ten ma potwierdzać tzw. ciągłość funkcji lotniczej tego obszaru.

W 1940 roku nie obowiązywały współczesne regulacje dotyczące ochrony środowiska, ocen oddziaływania przedsięwzięć na środowisko, ochrony przed hałasem czy udziału społeczeństwa w postępowaniach administracyjnych. Dzisiejsze standardy państwa prawa opierają się na innych zasadach – wymagają analizy rzeczywistego wpływu inwestycji i prowadzonej działalności na ludzi oraz środowisko, niezależnie od wcześniejszego przeznaczenia danego terenu.

Dlatego samo odwołanie się do historycznej „ciągłości funkcji lotniczej” budzi uzasadnione wątpliwości. Argument ten nie odpowiada bowiem na najważniejsze pytanie: czy obecna skala działalności została kiedykolwiek poddana współczesnej ocenie środowiskowej wymaganej przez obowiązujące przepisy?

To właśnie ten problem mieszkańcy uważają za sedno całego sporu. Ich zdaniem historyczne pochodzenie lotniska nie powinno zwalniać organów administracji z obowiązku stosowania aktualnych standardów ochrony środowiska i praw obywateli. Niezależnie od tego, kiedy powstał obiekt, ocenie powinien podlegać jego obecny sposób użytkowania, rzeczywista intensywność ruchu lotniczego oraz wpływ na zdrowie ludzi i otaczającą przyrodę.

„Odbijamy się od muru ignorancji”, czyli bezskuteczna walka z procedurami

Jeżeli zawiodły mechanizmy zapobiegawcze, mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że państwo wkroczy z misją ratunkową poprzez działania organów kontrolnych i nadzorczych. Nic z tych rzeczy. Kolejne interwencje kierowane do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ) oraz Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) nie przyniosły trwałego rozwiązania problemu.

W obliczu setek skarg składanych przez mieszkańców instytucje te nie podjęły działań, które doprowadziłyby do wyjaśnienia sprawy. W odpowiedziach często wskazywano na „brak procedur” albo podnoszono, że ich możliwości zostały ograniczone przez wcześniejsze rozstrzygnięcia administracyjne, w tym postanowienie z 2017 roku.

Żadne z rutynowych pomiarów nie biorą pod uwagę skumulowanego, weekendowego efektu fali dźwiękowej. Nikogo w państwowych strukturach nie interesuje, jak wielogodzinny, powtarzalny ryk silnika co kilkanaście minut wpływa na zdrowie psychiczne mieszkańców oraz zachowania zwierząt.

„Odbijamy się od muru ignorancji” – podsumowuje prezes Fundacji Twoja Zielonka, opisując wieloletnie próby uzyskania skutecznej reakcji organów państwa.

Więcej na ten temat przeczytasz tutaj: Cisza w zawieszeniu. Czy skala konfliktu ze Sky Camp świadczy o porażce systemu?

Lotnisko Poznań-Bednary – czy jest jeszcze szansa na naprawienie błędów z przeszłości? 

Odstąpienie od przeprowadzenia pełnej procedury oceny oddziaływania na środowisko w 2017 roku sprawiło, że wiele pytań dotyczących wpływu działalności lotniska na mieszkańców oraz otaczającą przyrodę pozostało bez odpowiedzi, a konflikt, który mógł zostać rozstrzygnięty na etapie planowania przedsięwzięcia, trwa do dziś.

Przy podejmowaniu decyzji zabrakło pełnego spojrzenia na to, jakie skutki może mieć działalność lotniska dla ludzi i środowiska. Interes mieszkańców i ich prawo do spokojnego, bezpiecznego otoczenia nie zostały potraktowane tak, jak powinny” – mówi prezes Fundacji Twoja Zielonka.

Mieszkańcy domagają się oceny rzeczywistego wpływu lotniska na otoczenie oraz zastosowania rozwiązań, które pozwolą ograniczyć uciążliwości dla ludzi i środowiska. Czy jest na to szansa?

Więcej na ten temat przeczytasz tutaj: Cień nad lotniskiem Poznań-Bednary. Gdzie jest państwo w sporze mieszkańców otuliny Puszczy Zielonki ze Sky Camp?

Pojawiła się też kolejna publikacja w Instytucie: Odpowiedź na sprostowanie Prezesa Sebastiana Dratwy do artykułu „Cień nad lotniskiem Poznań-Bednary…” – polemika ze stanowiskiem Sky Camp i opinia eksperta z zakresu prawa lotniczego.