Przemoc zamiast dialogu? Spór ze Sky Camp budzi obawy o bezpieczeństwo mieszkańców

Miał być dialog, są postępowania sądowe. Miał być spokój, jest lęk o bezpieczeństwo najbliższych. Spór o działalność Sky Camp na lotnisku w Bednarach przestał być jedynie debatą o decybelach i normach środowiskowych. Dziś to również walka o elementarną godność ludzi, którzy we własnych domach zostali nazwani „terrorystami”.

Czy można wymazać człowieka z przestrzeni publicznej tylko dlatego, że odważył się upomnieć o prawo do spokoju? Historia walki mieszkańców ze Sky Camp pokazuje, jak szybko spór o warunki życia może przerodzić się w konflikt, w którym poczucie presji, napięcia i brak rzeczywistego dialogu zaczynają dominować nad merytoryczną dyskusją.

Kiedy nad głowami buczy samolot – cena 800 operacji lotniczych w sezonie

Spór wokół działalności Sky Camp w Bednarach – firmy organizującej skoki i szkolenia spadochronowe – od początku koncentrował się na kwestiach hałasu, bezpieczeństwa i wpływu na środowisko. Samolot turbośmigłowy wynoszący skoczków wykonuje nawet 800 operacji lotniczych w sezonie, co stało się źródłem narastającego napięcia wśród części mieszkańców.

Jak relacjonuje jedna z osób mieszkających w okolicy:

„Samolot pojawia się rano i krąży z niewielkimi przerwami nad naszymi domami aż do późnego wieczora. Pamiętam moment, kiedy zdałam sobie sprawę, że od dłuższego czasu nie było ani jednego dnia bez tego buczenia. W domu zamykamy okna, ale to niewiele daje – hałas i tak przenika do środka. Dzieci pytają, dlaczego tak często coś ‘warczy’ nad domem, i trudno im to wytłumaczyć, bo stało się to dla nas codziennością, której nie wybieraliśmy. Z czasem człowiek zaczyna żyć w napięciu, nie tyle czekając na spokój, co na kolejny przelot, który znów zaburzy normalne funkcjonowanie.”

Mówi się o negatywnym wpływie hałasu na zdrowie fizyczne i psychiczne ludzi, w tym zaburzeniach snu, przewlekłym stresie i obniżeniu komfortu życia, a także o możliwej degradacji lokalnych ekosystemów, szczególnie w obszarach cennych przyrodniczo.

Wraz ze wzrostem intensywności operacji lotniczych konflikt przerodził się w znacznie bardziej złożony konflikt społeczny. Zaczął wykraczać poza kwestie techniczne i środowiskowe, obejmując także spór o granice współistnienia działalności gospodarczej i prawa mieszkańców do spokojnego życia.

Więcej na ten temat przeczytasz tutaj: Hałas w tle życia. Jak loty Sky Camp burzą codzienność mieszkańców otuliny Zielonki?

O krok od tragedii – dlaczego mieszkańcy obawiają się o własne życie?

Konflikt mieszkańców otuliny Puszczy Zielonki ze Sky Camp trwa już od 2022 roku. Zarząd firmy nie odpowiadał na prośby mieszkańców o ograniczenie intensywności lotów. Z czasem napięcie zaczęło narastać, a konflikt eskalował do naprawdę niebezpiecznych rozmiarów.

Punktem zapalnym była seria demonstracji zorganizowanych przez mieszkańców i aktywistów. Według relacji uczestników, w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się działania interpretowane jako próby uciszenia protestujących. Dochodziło m.in. do niszczenia i usuwania ogłoszeń informujących o legalnych zgromadzeniach, co znacząco utrudniało dotarcie z przekazem do szerszego grona odbiorców.

Najbardziej dramatyczny przebieg miała jednak jedna z demonstracji, podczas której doszło do niebezpiecznego incydentu. Na nagraniach widzimy, jak kierowca czarnego pojazdu wjeżdża w grupę protestujących, potrącając jednego z nich i niszcząc baner, którym mężczyzna próbował się osłonić. Od tego momentu lokalna społeczność zaczęła otwarcie mówić o lęku o własne bezpieczeństwo.

🎥 Obejrzyj materiał z miejsca zdarzenia

„Gdy samochód ruszył prosto na nas, poczuliśmy paraliżujący strach. To, co tam się wydarzyło, było po prostu niewyobrażalne – człowiek na chwilę traci oddech, a włosy stają dęba na samą myśl, że sekundy dzieliły nas od tragedii. Do czego jeszcze posunie się Sky Camp, by nas uciszyć?” – pyta z drżeniem w głosie jedna z obecnych na miejscu osób.

Więcej na ten temat przeczytasz tutaj: Czy Sky Camp zagraża bezpieczeństwu demonstrantów?

Kim są ludzie walczący ze Sky Camp?

W mediach społecznościowych pojawiła się narracja, która przedstawia przeciwników działalności Sky Camp jako niewielką grupę osób nadmiernie konfliktowych, kwestionujących funkcjonowanie legalnie działającego przedsięwzięcia. Pod ich adresem pojawiają się obraźliwe komentarze, w których nazywa się ich „trollami”, „oszołomami” i „wariatami”.

Oto przykładowe komentarze z fanpage’a Sky Camp na Facebooku:

Inny obraz wyłania się jednak z relacji samych mieszkańców oraz materiałów dokumentujących protesty i działań Fundacji „Twoja Zielonka”. Pokazują one, że w spór zaangażowane są osoby głęboko zakorzenione w lokalnej społeczności, które od lat współtworzą jej codzienność – pracują tu, wychowują dzieci, prowadzą gospodarstwa i tworzą lokalne inicjatywy. 

Wśród nich jest pan Tomasz, sołtys Turostówka, rolnik od dekad związany z tą ziemią. Jak relacjonują uczestnicy protestów, jego zaangażowanie wynika z poczucia odpowiedzialności za miejsce, w którym żyje i pracuje od ponad pół wieku.

Obok niego protestuje Łukasz z Turostowa, osoba z niepełnosprawnością ruchową. Choć choroba ogranicza jego mobilność, nie odebrała mu głosu. Jego obecność na zgromadzeniach stała się dla lokalnej społeczności przejmującym symbolem determinacji i walki o godne warunki życia mimo przeciwności losu.

Równie poruszającym widokiem był udział kilkuletniego Mikołaja, który mimo problemów zdrowotnych, dzielnie towarzyszył rodzinie podczas demonstracji. 

O dobro Puszczy walczyli również przedstawiciele różnych środowisk zawodowych, w tym lekarze, prawnicy, nauczyciele akademiccy, przyrodnicy i dziennikarze.

Jak to możliwe, że naukowcy, aktywiści i rodziny z małymi dziećmi są publicznie wyzywani od „idiotów” i „terrorystów”? Według mieszkańców takie określenia mają efekt wykluczający i mogą prowadzić do marginalizacji osób zaangażowanych w życie publiczne oraz ograniczać przestrzeń do rzeczowej debaty.

Życie w cieniu strefy zrzutu – relacje mieszkańców

Działalność Sky Camp stała się również źródłem obaw o bezpieczeństwo w bezpośrednim sąsiedztwie strefy lotów. Pani Anna, mieszkanka terenów przylegających do tzw. „strefy zrzutu”, opisuje swoje doświadczenia jako stresujące i budzące niepokój.

„Wiosną 2024 roku na naszej posesji, w stawku wykorzystywanym rekreacyjnie, wylądował spadochroniarz Sky Camp. Zdarzenie mogło być bardzo niebezpieczne, gdyby ktoś został uderzony, mogłoby dojść do tragedii. Jestem przerażona i protestuję. Sky Camp nie ma kontroli nad tym, co robi. W sezonie nad okolicą wypuszczanych jest nawet ponad tysiąc spadochroniarzy miesięcznie. Nie mam pewności, że taka sytuacja się nie powtórzy. Czy dopiero wypadek śmiertelny zwróci uwagę decydentów na warunki, na jakich wydano zgodę na strefę spadochronową Sky Camp?” – pyta pani Anna.

Podobne obawy wyraża pani Magdalena, która również mieszka w bezpośrednim sąsiedztwie strefy zrzutu i – jak podkreśla – doświadczyła sytuacji, które stanowiły zagrożenie dla bezpieczeństwa. Jej relacja pokazuje, że incydenty związane z działalnością lotniska nie są odosobnione, a poczucie niepokoju podzielają także inni mieszkańcy okolicy. 

 „Spadochroniarka uciekła z miejsca zdarzenia i odjechała w towarzystwie trzech samochodów, które nagle się pojawiły. Spadochron zobaczyłam nad ziemią przez okno, siedząc w domu. Skoczek leciał bardzo nisko nad nami. Zdarzenie to było zagrożeniem dla zdrowia, życia i mienia. Wtargnięcie na moją posesję uważam za niedopuszczalne. Jest to naruszenie miru domowego” – relacjonuje pani Magdalena Przesławska.

Przedstawiciele lotniska odnosili się do tego zdarzenia publicznie, m.in. w wypowiedziach dla TVP Poznań, wskazując, że była to sytuacja incydentalna, związana z awarią i zakończona lądowaniem na polu poza wyznaczonym terenem.

Organizacje społeczne zaangażowane w spór twierdzą jednak, że podobne przypadki miały zdarzać się częściej, powołując się na posiadane materiały i zgłoszenia. Wskazuje się na około osiem incydentów w ciągu dwóch lat (2023-2024), choć mieszkańcy podnoszą również pytanie, ile z takich zdarzeń mogło nie zostać zgłoszonych do Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

„Czy lądowanie skoczka w prywatnym stawie w 2024 roku w Stęszewicach zostało odnotowane przez Urząd Lotnictwa Cywilnego?” – zastanawia się prezes Fundacji „Twoja Zielonka”.

Winni, bo odważyli się mówić

Podczas sesji Rady Miejskiej Gminy Pobiedziska (29.09.2025 r.) prezes Aeroportu, Krzysztof Maciejewski, zasugerował, że eskalacja napięcia oraz zgłaszanie przypadków skoczków lądujących poza wyznaczoną strefą zrzutu może zniechęcać klientów do korzystania z ich usług.

„Dzięki pani zgłoszeniom teraz skoczkowie będą bać się skakać. Jeśli skoczek wyląduje na drzewie i coś mu się stanie, to będzie wasza wina” – miał powiedzieć Krzysztof Maciejewski, zwracając się do pani Magdaleny, na której posesji wylądowała spadochroniarka.

To niebezpieczna retoryka, która całkowicie pomija fakt, że gdyby skoczek uderzył w postronną osobę, mogłoby dojść do niewyobrażalnej tragedii.

Czy to nie jest oznaka głębszego problemu? Napięcia między funkcjonowaniem lotniska a poczuciem bezpieczeństwa osób mieszkających w jego bezpośrednim sąsiedztwie. W ich odczuciu spór ten wykracza poza kwestie techniczne i dotyka codziennego komfortu życia oraz zaufania do zasad funkcjonowania wspólnej przestrzeni.

Więcej na ten temat przeczytasz tutaj: Sky Camp Poznań: rozrywka czy zagrożenie?

Czy Sky Camp chce zniszczyć reputację zawodową aktywistów?

Gdy mieszkańcy nie ugięli się pod presją hałasu silników i intensywnej działalności lotniczej, konflikt przeniósł się także do ich życia zawodowego.

11 sierpnia 2025 r. na wizytówce Google firmy jednego z liderów protestu pojawiła się negatywna opinia (jedna gwiazdka i komentarz „Nie polecam”). Została ona wystawiona przez prezesa Sky Camp, Sebastiana Dratwę. Jak podkreślają aktywiści, osoba ta nigdy nie była klientem tej firmy. Sprawa jest przedmiotem postępowania sądowego o naruszenie dóbr osobistych.

Równolegle w mediach społecznościowych doszło do zjawiska, które lokalna społeczność określa jako zmasowaną akcją dyskredytującą. W wyniku licznych zgłoszeń i działań wymierzonych w aktywistów usunięto profil firmowy jednego z uczestników protestu. Ponieważ obecność w mediach społecznościowych jest dziś istotnym elementem prowadzenia działalności i budowania rozpoznawalności, mieszkańcy odbierają te działania jako próbę odcięcia ich od źródeł utrzymania i zmuszenia do milczenia.

ABW w otulinie Puszczy Zielonki? Mieszkańcy oskarżeni o sabotaż państwa

Analiza portali branżowych (m.in. dlapilota.pl) wskazuje na powtarzającą się strategię obrony działalności lotniska Sky Camp. W komentarzach oraz dyskusjach wokół publikowanych oświadczeń pojawiają się sugestie, że protestujący mieszkańcy to „grupa inspirowana z zewnątrz”, a ich aktywność powinna być przedmiotem zainteresowania ABW, ponieważ rzekomo uderza w „infrastrukturę krytyczną” oraz „bezpieczeństwo narodowe”.

Krytyka dotycząca hałasu, bezpieczeństwa i intensywności operacji lotniczych zostaje w ten sposób przedstawiona nie jako konflikt lokalny, lecz jako potencjalne działanie o charakterze antypaństwowym.

Taka narracja – sprowadzająca mieszkańców, w tym rolników i rodziny z dziećmi, do roli „agentów obcych wpływów” – miałaby charakter groteskowy, gdyby nie fakt, że służy budowaniu atmosfery podejrzliwości i społecznego napięcia wokół protestujących.

Przedstawiciele Sky Camp w wypowiedziach medialnych twierdzą, że „ani jedna osoba z organizatorów protestów nigdy nie próbowała podjąć rozmów”. Tymczasem Fundacja dysponuje dokumentacją wielokrotnych prób kontaktu, m.in. z grudnia 2023 r. oraz kwietnia 2025 r., które pozostawały bez odpowiedzi lub były konsekwentnie ignorowane przez firmę.

Milionowy kapitał kontra domowe budżety

W piśmie procesowym z 18 września 2025 r. pełnomocnik prezesa Sky Camp wprost sygnalizuje możliwość podjęcia kroków prawnych wobec mieszkańców w celu „ochrony dobrej reputacji” firmy. W dokumencie pojawiają się również odniesienia do potencjalnego zaplecza biznesowego i podmiotów powiązanych, w tym spółek kojarzonych z grupą Sobiesława Zasady, co dodatkowo wzmacnia wrażenie nierównowagi sił między stronami sporu.

W ocenie strony społecznej, takie działania wpisują się w mechanizm znany jako SLAPP (Strategic Lawsuit Against Public Participation), czyli strategiczne pozwy mające na celu ograniczenie udziału obywateli w debacie publicznej poprzez presję finansową i prawną. Nie chodzi tu wyłącznie o rozstrzygnięcie sporu w sądzie, lecz o zniechęcenie do dalszej walki poprzez ryzyko długotrwałych postępowań, których koszty spoczywałyby na barkach lokalnej społeczności.

Sky Camp ogłosił też „koniec polemiki medialnej” i zapowiedział przeniesienie sporu na drogę sądową. Mieszkańcy odbierają to jako próbę zamknięcia debaty publicznej oraz wywarcia presji ekonomicznej, która – przy dysproporcji zasobów finansowych – może skutecznie ograniczyć możliwość dalszego nagłaśniania sprawy i obrony swoich racji.

Jeśli w Bednarach wygra strach, przegra społeczeństwo obywatelskie

„Boję się o bezpieczeństwo mojej rodziny, zakładam kamery” – to wyznanie, które pokazują, że granica między sporem o zasady a atakiem na prywatność została bezpowrotnie przekroczona. W ocenie społeczników konflikt przestał dotyczyć wyłącznie uciążliwości lotniczych, a stał się walką o prawo do normalnego życia bez lęku o najbliższych i o własną pracę.

Sprawa Bednar to test dla polskiego państwa i jego zdolności do ochrony praw obywateli w sytuacji lokalnego konfliktu interesów. Pojawia się pytanie, czy w demokratycznym kraju dopuszczalne jest, aby przedsiębiorca, poprzez działania oceniane przez mieszkańców jako hejt, presję wizerunkową czy próby zastraszania, wpływał na wycofywanie się obywateli z debaty publicznej.

Mieszkańcy otuliny Puszczy Zielonki, mimo narastającej presji i eskalacji konfliktu, deklarują, że nie zamierzają rezygnować z działań. Ponad tysiąc podpisów pod petycją oraz wsparcie ekspertów z różnych środowisk zawodowych pokazują, że sprawa ma wymiar szerszy niż lokalny spór sąsiedzki.

Dziś konflikt znajduje swój finał na drodze postępowań prokuratorskich i sądowych. Mieszkańcy oczekują rozstrzygnięć, które – jak sami podkreślają – nie będą wynikiem siły przebicia, wielkości portfela czy medialnej manipulacji jednej ze stron. Oczekują sprawiedliwości opartej na literze prawa, która przywróci im prawo do ciszy, bezpieczeństwa i godności. Bo jeśli w Bednarach wygra strach, przegra całe społeczeństwo obywatelskie.

Chcesz pomóc w walce o Puszczę Zielonkę i wesprzeć mieszkańców?

[PODPISZ PETYCJĘ]