Wspólna walka o ciszę – dlaczego nie da się jej odzyskać w pojedynkę?
Cisza to nie jest coś, co można sobie po prostu załatwić na własną rękę. Nie wystarczy zamieszkać w spokojnej okolicy, zamknąć się w czterech ścianach czy napisać kilka pism do urzędu. Nawet jeśli bardzo się staramy, w pojedynkę nie jesteśmy w stanie jej odzyskać. Bo cisza nie jest prywatną sprawą jednego domu czy jednej działki – jest dobrem wspólnym. A kiedy znika, znika dla wszystkich.
W otulinie Puszczy Zielonki przekonały się o tym tysiące mieszkańców. Zamykali okna, rezygnowali z odpoczynku we własnych ogrodach, składali osobne skargi, wierząc, że jeśli każdy zadba o siebie, problem zniknie. Nie zniknął. Konflikt z firmą Sky Camp pokazał, że hałas samolotu przelatującego nad lasami i domami dotyka wszystkich jednocześnie i właśnie dlatego żadne indywidualne działania nie są w stanie go powstrzymać.
„To dlatego chcieliśmy mieszkać w otulinie Puszczy Zielonki”
„Przeprowadziliśmy się tu dla ciszy” – to najczęstsze zdanie, jakie dziś słychać od mieszkańców. Chodziło o zwykłą codzienność: spokojny poranek, możliwość pracy w domu przy otwartym oknie, dzieci bawiące się w ogrodzie. Ludzie wybierali to miejsce świadomie, bo zależało im na spokoju.
Przez lata tak właśnie było. Cisza była czymś oczywistym. Jednym z powodów, dla których kupowano tu domy i planowano przyszłość.
Sytuacja zmieniła się wraz z regularnymi przelotami turbośmigłowego samolotu Sky Camp. I tu zaczął się konflikt. Mieszkańcy przekonują, że problemem nie jest jednorazowy hałas, ale jego powtarzalność. Kilka przelotów dziennie wystarczy, żeby rozbić rytm dnia, przerwać rozmowę, wybudzić dziecko, utrudnić pracę czy odpoczynek.
„Kupiliśmy dom właśnie tutaj, bo zależało nam na ciszy i spokoju. Nigdy nie myśleliśmy, że codziennie nad naszymi głowami będzie latać samolot. Nie przeszkadza nam, że obok jest lotnisko – wiedzieliśmy o tym. Przeszkadzają nam natomiast ciągłe loty, od rana do wieczora” – mówi Rafał, mieszkaniec Wronczynka.
Spór z firmą Sky Camp Poznań nie dotyczy samego lotniska, ale tego, że w miejscu, które przez lata było spokojną strefą przyrodniczą i mieszkaniową, można wprowadzić stały hałas i uznać, że wszystko jest w porządku. Urzędy twierdzą, że hałas mieści się w normach. Tylko że decybele to jedno, a uciążliwość hałasu to drugie.
Eksperci podkreślają, że ocenianie hałasu wyłącznie przez pryzmat norm i decybeli to zdecydowanie za mało. W środowisku naturalnym, takim jak Puszcza Zielonka, dźwięk rozchodzi się i oddziałuje inaczej niż w mieście. W lesie tło akustyczne jest bardzo niskie, dlatego nawet hałas formalnie mieszczący się w dopuszczalnych granicach może być mocno odczuwalny i zakłócać codzienny spokój.
Więcej na ten temat przeczytasz tutaj: Badania akustyczne w Puszczy Zielonce. Dlaczego decybele to za mało?
„To niech pan zamknie okna” – logika przerzucania odpowiedzialności
Jednym z najbardziej frustrujących aspektów konfliktu ze Sky Camp jest reakcja samego lotniska: jeśli hałas przeszkadza, proszę zamknąć okna, zainwestować w droższe szyby, przenieść się w inne miejsce domu, składać kolejne skargi i czekać, aż urząd odpowie.
„Słyszałem kiedyś: ‚Po co pan narzeka, mieszka pan obok lotniska’ – mówi Przemek. – Ale to nie jest zwykłe lotnisko, gdzie przez chwilę słychać start czy lądowanie. Tutaj pilot non stop lata nad naszymi głowami na pełnej mocy silnika nad całymi wioskami i lasami. Nie da się przed tym schować.”
Problem w tym, że hałas nie zatrzymuje się na granicy jednej działki. Turbośmigłowy samolot nadlatuje nad całe wsie, lasy, place zabaw i ścieżki spacerowe. Dotyka wszystkich jednocześnie – nie jednej osoby ani jednej rodziny. Próby indywidualnej ochrony są więc kosztowne i bezsilne, podczas gdy źródło problemu pozostaje nietknięte.
„Możemy zamykać okna, kupować dźwiękoszczelne szyby, ale i tak nie da się normalnie żyć, kiedy nad głową co chwilę coś przelatuje” – mówi Anna.
Efekt jest taki, że odpowiedzialność zostaje przerzucona z tych, którzy hałas generują, na tych, którzy go doświadczają. Koszty ponosi cała wspólnota – traci spokój, możliwość odpoczynku, zdrowie psychiczne – a zyski i swoboda działania zostają po stronie Sky Camp. To przykład systemowej niesprawiedliwości, który mieszkańcy odczuwają na co dzień. To oni muszą się „dostosować”, podczas gdy źródło problemu wciąż funkcjonuje bez ograniczeń.
Kto tak naprawdę płaci za popularność Sky Camp?
Czy Sky Camp Poznań cieszyłoby się tak dużą popularnością, gdyby nie wyjątkowe doświadczenia, które oferuje? Skoki w sercu Puszczy Zielonki są znacznie atrakcyjniejsze niż w mieście – zachwycają pięknymi widokami i bliskością natury.
„Paradoks polega na tym, że to właśnie unikalny charakter tego miejsca przyciąga klientów, a jednocześnie jest niszczony przez samą działalność firmy” – mówi prezes Fundacji Twoja Zielonka. – „To model biznesowy oparty na eksploatacji dobra wspólnego bez zgody wspólnoty.”
Z formalnego punktu widzenia wszystko jest zgodne z przepisami – są pozwolenia, procedury, decyzje urzędów. Tymczasem społeczny koszt tego przedsięwzięcia jest ogromny i nie pojawia się w żadnych bilansach finansowych. Spokoju mieszkańców ani równowagi przyrody nie da się po prostu przeliczyć na złotówki.
Dlaczego cisza jest dobrem wspólnym?
Ciszy nie da się „kupić” ani zamknąć w czterech ścianach. Nie wystarczy mieć dobrze wygłuszonych ścian, bo hałas z zewnątrz i tak przenika. W Puszczy Zielonce widać to najlepiej – samolot nadlatuje nad całe wsie i lasy, a jego dźwięk odczuwają wszyscy naraz. To znaczy, że nie da się odzyskać ciszy samemu, składając pojedynczą skargę czy inwestując w drogie okna. Takie działania nie zatrzymają tego, co dzieje się nad całym sąsiedztwem.
„Hałas przeszkadza wszystkim wokół, więc musimy działać razem, aby cokolwiek zdziałać” – mówi Anna.
Przez ponad trzy lata mieszkańcy próbowali wszystkiego: pism, skarg, rozmów, mediacji. Wielu z nich działało w pojedynkę, wierząc, że jeśli udokumentują własne cierpienie, ktoś zareaguje. Z czasem jednak stało się jasne, że potrzebne jest wspólne działanie. Powstały więc lokalne organizacje i stowarzyszenia, a do sprawy powołano ekspertów, którzy analizują wpływ hałasu na ludzi i środowisko.
Dlatego cisza jest dobrem wspólnym. To coś, co łączy mieszkańców, a walka o nią nie kończy się na pojedynczym domu czy jednej działce. Chodzi o przestrzeń, w której każdy może normalnie funkcjonować, odpoczywać, wychowywać dzieci, pracować czy po prostu spacerować po lesie. Strata ciszy dotyka wszystkich, a jej ochrona wymaga wspólnego działania.
„Tylko razem możemy obronić ciszę Puszczy Zielonki”
Dopiero gdy mieszkańcy połączyli siły – działając poprzez Fundację Twoja Zielonka, lokalne stowarzyszenia, składając petycje i zabierając głos publicznie – problem został zauważony. Skala ich zaangażowania pokazała, że nie chodzi o kaprys kilku osób, lecz o systemową krzywdę dotykającą całą społeczność.
Rok 2025 był przełomowy dla mieszkańców otuliny Puszczy Zielonki. Po latach samotnych skarg, poczucia bezradności i ignorowania problemu przez Sky Camp oraz instytucje, ludzie zaczęli działać razem.
O wszystkich działaniach podjętych w 2025 roku przeczytasz tutaj: Walka o ciszę w 2025 roku. Podsumowanie działań, fakty, dowody i przełom w sprawie Sky Camp
Wiosną mieszkańcy zlecili niezależne badania akustyczne, które jasno wykazały, że oficjalne pomiary Sky Camp nie oddają rzeczywistej uciążliwości hałasu.
Latem społeczność wyszła na ulice. Odbyły się trzy pokojowe demonstracje, podczas których mieszkańcy jasno pokazali, że nie zaakceptują niszczenia ciszy Puszczy dla zysku jednej firmy. Nie obyło się przy tym bez problemów i prób zastraszania ze strony Sky Camp: zrywano plakaty informujące o zbliżających się protestach, aktywiści spotkali się z hejtem w mediach społecznościowych, a nawet osoby powiązane z firmą wjechały samochodem w grupę uczestników demonstracji. Mimo to determinacja mieszkańców rosła.
„Zamiast strachu poczuliśmy, że nasze działania mają sens, że nas słucha coraz więcej osób” – mówi jedna z uczestniczek protestów.
Więcej na ten temat przeczytasz tutaj: Czy Sky Camp zagraża bezpieczeństwu uczestników protestów?
Jesienią konflikt wyszedł poza lokalny wymiar. Temat hałasu w lasach pod Poznaniem trafił do mediów, a Rada Miejska w Pobiedziskach zorganizowała nadzwyczajną sesję, podczas której mieszkańcy mogli publicznie przedstawić swoje postulaty.
Na przełomie roku podjęto również kroki prawne. W lutym 2026 roku wniesiono pierwszy pozew przeciwko Sky Camp za nadmierną immisję hałasu. Choć sprawy są kosztowne, pokazują, że tylko wspólnota ma siłę, by bronić ciszy i prawa do spokojnego życia. Fundacja oraz sąsiedzkie stowarzyszenia organizują zbiórki na wsparcie pozwów, udowadniając, że ochrona dobra wspólnego wymaga solidarności i determinacji.
Wpłaty można dokonywać na konto Fundacji Twoja Zielonka:
(PKOBP): 30 1020 4027 0000 1502 2056 3063
Tytuł: składka na roszczenia związane z immisją – Sky Camp
Jedyna droga do ciszy to siła wspólnoty
Jeśli zaakceptujemy logikę, w której każdy ma radzić sobie sam, przegramy wszyscy. Bo jutro hałas może pojawić się w kolejnym miejscu, a potem w następnym, i znów usłyszymy, że „normy nie są przekroczone”.
Cisza w Puszczy Zielonce stała się symbolem walki o prawo do życia w zdrowym środowisku, o szacunek dla wspólnoty i o granice komercyjnej działalności. To test na to, czy w Polsce dobro wspólne ma jeszcze jakąkolwiek wartość.
Dlatego nie możemy odpuścić – albo walczymy razem, albo tracimy ciszę na zawsze.

